"Ślad po sobie"

Według "Słownika Terminów Literackich" wiersz to "...mowa w szczególny sposób zorganizowana, przeciwstawna prozie jako mowie niezorganizowanej..." Są wiersze: aliteracyjne, białe, ciągłe, figuralne, karmelkowe (szczególnie popularne w XIX wieku drukowane na papierkach, w które zawijano cukierki), meliczne, nieregularne, ropaliczne, stroficzne, stychiczne, sylabiczne, sylabotoniczne, sztambuchowe, toniczne, wolne, zdaniowe, złożone... I tyle. To znaczy tyle wymienia słownik.

W witrynie księgarni zobaczyłem reklamę książki. Zachwalano ją jako: "Pierwszy sms-owy poemat heteroseksualny!" No i proszę, niech ktoś powie, że wszystko już było. Ale co to może oznaczać? Jeśli pierwszy heteroseksualny, to wnoszę, że sms-owe poematy biseksualne i homoseksualne już były. A "sms-owy"? Napisany na klawiaturze telefonu komórkowego? Czy też traktujący o miłości dwojga (już wiemy ponad wszelką wątpliwość, że na pewno nie "dwóch") abonentów jakiejś sieci? To może tak:

"... Żegnam Cię Wiesławie!
Ja odchodzę z nim!
Precz z moich Ustawień
Oraz karty SIM!"

Mogłem po prostu wejść do księgarni, kupić i przeczytać. Wszystko by się wyjaśniło. Ale po pierwsze - wolę się zastanawiać niż wiedzieć, a po drugie - trochę szkoda pieniędzy. I tak wszystkiego dowiem się z gazety. Jeśli poemat jest świetny to taki jeden krytyk będzie się nim wkrótce zachwycał. Jeśli jest kiepski to taki inny krytyk będzie się zachwycał. Ale nie o tym miałem pisać...

Odkrycie "Pierwszego sms-owego poematu heteroseksualnego" uświadomiło mi, że nie jest trudno zostawić po sobie trwały ślad w literaturze. Należy tylko wymyślić coś nowego. Oświadczam, że autor tego tekstu w dniu 26 kwietnia 2003 opublikował pierwszy "Wiersz omsknięty". Ten typ "...mowy w szczególny sposób zorganizowanej..." charakteryzuje się wstydliwym "omsknięciem" myśli w co czwartej linijce (tak jakby poecie zabrakło wykształcenia dla utrzymania wysokiego poziomu artystycznego wiersza):

"Kocham Cię jak góry,
Kocham Cię jak morze...
Kocham Cię najbardziej
Właśnie o ty porze.
Kocham Cię jak lawa
Ukochała krater...
Odejść nie masz prawa
Ja Cię... Nasermater!"

"Wiersz omsknięty" mógłby być zarazem karmelkowym, ale cukierek zawinięty w takie coś, traci smak.

(Życie Warszawy 26.04.2003)
Artur Andrus