"Gotuj z Gotuj..."

Orgia smaków, pieszczota podniebienia, namiętny kęs... Takie erotyczno - gastronomiczne związki frazeologiczne można usłyszeć kilkanaście razy dziennie w prawie każdej stacji telewizyjnej.
Dwóch znanych aktorów, sportowców bądź pisarzy spotyka się nad telewizyjnym garnkiem i odziani w gustowne fartuszki z wyhaftowanymi łabądkami dyskutują o pasji jaką dla każdego z nich jest gotowanie. Celowo używam męskich form nazw ludzkich zajęć, bo jak się okazuje to właśnie mężczyźni wiodą prym w opowiadaniu o mieszaniu czegoś tam z czymś tam i odpowiednich proporcjach czegoś w stosunku do czegoś.
Robią to tak sugestywnie, że jestem prawie pewien, że po wyjściu ze studia natychmiast włączą telefony komórkowe by poinformować Jaśka, Heńka, Ryśka i Marka, że właśnie zdobyli nowy przepis na kotlety wieprzowe nadziewane bryndzą... Są tak wiarygodni w opowieściach o kucharzeniu, że wierzę, iż wszystko w ich życiu sprowadza się właśnie do tego aktu i to on jest siłą sprawczą każdego ich czynu. Budują domy, żeby mieć w nich kuchnie. Kupują samochody, żeby mieć czym podjechać do sklepu nocnego po 50 dag szparagów i dwa duże pomidory. Żenią się i płodzą dzieci, żeby miał kto polecieć jak auto się zepsuje.
A wracając do programów telewizyjnych. Ciekaw jestem jakie będą następne pomysły uatrakcyjniające bezpośrednie transmisje z gotowania? Może tok szoł?
"Irena Gotuj, witam Państwa w programie "Gotuj z Gotuj". Dziś naszymi gośćmi są Ewa, Mariusz i Wojtek (burzliwe oklaski). Czy pamiętacie swój pierwszy sos jogurtowy z awokado? (burzliwe oklaski) Jaki miał wpływ na wasze przyszłe życie? (burzliwe oklaski) Jak zareagowali najbliżsi? (oklaski nieburzliwe, bo pytanie głupie)".
Albo kącik w programach informacyjnych?
"Jolanta Pieńkowska. Dobry wieczór. "Wiadomości" zaczynamy od pomidorowej z ryżem" (niezrozumiała aluzja do sytuacji wewnątrz koalicji rządzącej?)
Ale nie o tym chciałem pisać...
Z podanych kilka dni temu przez Reutersa wyników badań przeprowadzonych wśród młodych Anglików wynika, że 62 procent z nich uważa gotowanie za czynność podniecającą. 8 procent nago gotowało coś ze swoim partnerem, a co trzeci z badanych uznał "wok" (taki chiński patelnio - garnek) za najbardziej erotyczne naczynie. Nie wymyśliłem tego - można sprawdzić w internecie ("Sex on the Menu for Hungry Britons" na stronach Reuters.com).
A więc jednak... Orgia smaków... Pieszczota podniebienia... Namiętny kęs...
Jest taki stary dowcip o żołnierzu, któremu wszystko kojarzyło się z jednym. Pora kończyć.

(Życie Warszawy 5.10.2002)