FELIETONY ARTURA ANDRUSA

Ale nie o tym miałem pisać...

EUROPISANKA

Dokładnie w chwili, kiedy w Atenach minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej sięgał po pióro, żeby podpisać traktat akcesyjny o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, dotarła do mnie wiadomość od Jacka. "Uprzejmie donoszę o narodzinach syna. Tradycyjnie poszukuję imienia". Uprzejmie, bo jest człowiekiem dobrze wychowanym, a tradycyjnie, bo to nie pierwszy syn i przy poprzednim też prowadził długie konsultacje zanim żona zadecydowała, że będzie Tytus. Kiedy odpisywałem składając gratulacje, polski atrament na wiekopomnym dokumencie był jeszcze wilgotny... Ale co z imieniem dla małego? Dziecko narodzone w takiej chwili nie może nosić banalnego (typu "Artur"). Niech za kilkanaście lat każde jego pojawienie się w gronie kolegów przypomina o wadze tej chwili, niech syn Jacka stanie się żywym logo naszej drogi do Wielkiej Europejskiej Rodziny. Zaproponowałem dwa do wyboru: Akcesjusz albo Traktacjan. Ojciec (przed chwilą jeszcze szczęśliwy) oddzwonił natychmiast i oschłym głosem podziękował za propozycję, obiecując, że skonsultuje ją z matką dziecka, ale dopiero, kiedy żona poczuje się lepiej (dla wyjaśnienia - żona i matka dziecka to w tym przypadku ta sama osoba).

A może powinno się opracować zestaw euroimion? Może rodzice chcieliby nadawać je dzieciom rodzącym się właśnie w tym momencie historii? Ustalić z Watykanem listę nowych euroświętych (na przykład św. Traktacjan - patron rolników i informatyków, wzywany w przypadku suszy i zawieszania się systemu Windows...) Akcesja albo Negocjacja - dziewczynki. Kompromis - chłopczyk. Dopłata... Nie, to upokarzające... Zresztą jakby to brzmiało: "Akcesja! Traktacjan! Kompromis! Lekcje odrabiać!"?

Sejm zadecydował, na jakie pytanie odpowiemy w referendum europejskim. "Czy wyraża Pani/Pan zgodę na przystąpienie Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?" Ale jakoś nikt nie podnosi sprawy odpowiedzi na to pytanie. Moim zdaniem zwykłe: a) "tak" i b) "nie", to za mało. Dodałbym jeszcze: c) "ale o co chodzi?" i d)"tak, ale bez..." ( i tutaj miejsce na wpisanie trzech nazwisk).

Ale nie o tym miałem pisać... Wesołych Świąt!

(Życie Warszawy 19.04.2003)