FELIETONY ARTURA ANDRUSA

Ale nie o tym miałem pisać...

Bezpośrednio na stolikach.

I znowu wyda się, że oglądam transmisje z posiedzeń specjalnej komisji śledczej pewnego parlamentu powołanej do zbadania pewnej afery (do wydania prawomocnego wyroku nie powinno się ujawniać pełnych danych). Nie przyznałbym się, gdyby nie fakt, że wypowiedź jednej z dwóch zasiadających tam śledczych posłanek dała mi znowu do myślenia. Otóż chcąc wyjaśnić, czy ktoś z kimś w jakiejś sprawie się dogadał zadała świadkowi pytanie: "... czy zawarta była kompromitacja"? To niewinne przejęzyczenie uświadomiło mi jak nudny jest język polski. Jak niewiele w nim się zmienia... Jak rzadko ludzi, którzy raz go posiedli, zmusza do wysiłku intelektualnego. A przecież to takie proste. Wystarczyłoby raz na kilka lat pozamieniać znaczenia wyrazów podobnych do siebie brzmieniowo... Powołać specjalną komisję (wiem, kto mógłby być jej przewodniczącą, gdyby skończyła się praca komisji śledczej) i ogłaszać listę wyrazów, które w takim to a takim okresie zamieniają się znaczeniami. Na przykład: "korupcja" i "komercja"; "ordynacja" i "alienacja"; "rehabilitacja" i "reinkarnacja"; "capstrzyk" i "zastrzyk"; "demobil" i "debil". Jak by się człowiekowi misternie fałdował zwój mózgowy, gdyby przeczytał, że: "Dowódca pułku poskarżył się na spotkaniu po zastrzyku, że wojsko dysponuje sprzętem z debilu". Albo gdyby się wysłuchało w radiu burzliwej debaty o nowej alienacji wyborczej do parlamentu. A zaraz potem reportażu o domagającym się reinkarnacji prezesie banku niesłusznie posądzonym o czyny komercyjne. Ale nie o tym miałem pisać...

Za wycieraczkami samochodu regularnie znajduję wizytówki z propozycjami przeżycia niezapomnianych chwil w towarzystwie atrakcyjnych kobiet. Na jednej z takich ulotek pokazane było "Nowe oblicze Emilki"... No, jeśli to jest nowe, to jakie było to stare? A na innej polecano: "Jedyny klub z dziewczynami tańczącymi bezpośrednio na stolikach". To znaczy, że można tez tańczyć na stoliku pośrednio? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Ale o czym ja tu piszę? Przecież takie rozważania mnie kompromisują.

(Życie Warszawy 17.05.2003)